Wierny Słowu i odważny w świadectwie (Obj. 3:3)

Nabożeństwa

Niedziela godz. 11:00

Środa godz. 18:00

Nabożeństwa odbywają się w budynku przy ul. Stoisława 4

Spotkania

Spotkania biblijne dla dzieci:

- Piątek godz. 17:00

Młodzieżowe:

- Sobota godz. 18:00

Motto

Kościół Chrześcijan Baptystów w Szczecinie

Albowiem tak Bóg umiłował 
świat, że Syna swego
jednorodzonego dał, aby każdy,
kto weń wierzy, nie zginął,
ale miał żywot wieczny.

Jana 3:16

Czy chrześcijanie przez wieki modlili się złą modlitwą?

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Tytułowe pytanie do zeszłego tygodnia zbyte byłoby co najwyżej uśmiechem bądź jakąś kąśliwą uwagą. Jednak od zeszłego tygodnia nabiera ono nowego znaczenia, ponieważ sam papież, a więc człowiek stojący na straży wiary ponad 1,2 mld katolików stwierdził, że słowa „i nie wódź nas na pokuszenie” w Modlitwie Pańskiej są źle przetłumaczone. Jakież musiało być zdziwienie wielu katolików i ogólnie chrześcijan, którzy w piątek czytali doniesienia medialne mówiące, iż zdaniem papieża Franciszka tekst modlitwy jest „źle przetłumaczony i nieprawdziwy” (portal se.pl), a także „wprowadzający w błąd” (portal gazeta.pl). Według papieża, tłumaczenie powinno brzmieć: „I nie pozwól nam ulec pokusie”.

Spoglądając na współczesne polskie tłumaczenia widać, iż tłumacze też nie czuli się dobrze z tradycyjnym tekstem. Poniżej kilka przykładów tłumaczeń początku wersetu z Ewangelii Mateusza 6:13:

„i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” – Biblia Tysiąclecia V wydanie

„Nie dopuszczaj do nas pokusy” – Biblia Towarzystwa Świętego Pawła

„Bądź przy nas także w chwili próby” – Nowe Przymierze

„I nie wprowadź nas w doświadczenie” – Nowa Biblia Gdańska

Według przekładu Paulistów modlący ma prosić Boga, by Ten chronił go od pokus, natomiast modlący się zgodnie ze słowami Tysiąclatki nie pragnie odizolowania od pokus, ale prosi o to, by w tych pokusach nie ulec. Nowe Przymierze zachęca do prośby, by Bóg był przy modlącym w czasie próby, natomiast według Nowej Biblii Gdańskiej Jezus uczył uczniów modlić się, aby Bóg nie wprowadzał ich w doświadczenie.

Przy takiej różnorodności tłumaczeń warto spojrzeć na grecki tekst, który jest podstawą tych tłumaczeń.

Tekst ten w dosłownym tłumaczeniu stwierdza: „I nie wprowadź nas w pokusę/próbę”.

Problematyczne tu są dwa słowa: „wprowadzać” i „pokusa/próba”. Według głównego leksykonu nowotestamentowej greki – tzw. BDAG – greckie słowo εἰσφέρω użyte w Mt 6:13 ma dwa znaczenia:

1)      wprowadzać na jakiś obszar;

2)      powodować, by ktoś wszedł do pewnej sytuacji lub w pewien stan.

Zatem niesłuszne są uwagi, że tekst ten nie mówi o tym, że Bóg w coś lub do czegoś wprowadza, tym bardziej, że czasownik ten jest w stronie czynnej. W powiązaniu z partykułą "nie" powinien być on tłumaczony w dosłownym przekładzie jako "nie wprowadzaj", "nie prowadź do", lub tradycyjnie  - "nie wódź".

Drugie słowo – πειρασμός – wedug tego samego leksykonu ma również dwa znaczenia:

1)      próba dowiedzenia się czegoś na temat charakteru bądź natury czegoś, testowanie, próba;

2)      próba sprawienia by ktoś zrobił coś złego, kuszenie, wabienie do grzechu.

Z powyższego wynika, że uczniowie Jezusa mieli prosić Boga, by ten nie prowadził ich do kuszenia lub do próby.

To jednak nie podoba się teologicznie papieżowi i niektórym tłumaczom, ponieważ fragment ten sugeruje, że Bóg może prowadzić kogoś do tego, by ten był kuszony lub próbowany. Pomijając wiele fragmentów biblijnych, które nie widzą w tym problemu (np. mówiące, że Duch Święty po chrzcie prowadził Jezusa na pustynię, by ten był kuszony przez diabła (Mt 4:1), albo Rdz 22:1 gdzie narrator stwierdza, iż Bóg postanowił wystawić Abrahama na próbę) warto spojrzeć bliżej na słowo πειρασμός. Słowo to, jak zostało wyżej wspomniane, oznacza pokusę lub próbę, i to kontekst decyduje, jak to słowo powinno być przetłumaczone. Jeżeli celem albo rezultatem danej sytuacji jest upadek czy porażka człowieka, to możemy mówić o pokusie. Jeśli jednak cel czy rezultat jest pozytywny to można dane wydarzenie widzieć jako przejście próby. Ta sama sytuacja może okazać się albo pokusą albo próbą, w zależności od celu dla którego ktoś jest doświadczany lub wyniku tego doświadczenia. Jeśli upadniemy, to ta sytuacja okazuje się pokusą, jeśli zaś wytrwamy, to ta sytuacja była próbą, którą przeszliśmy z sukcesem.

Bożym celem jest nasz wzrost duchowy i to, byśmy wytrwali. Zatem Bóg chce by dana sytuacja była próbą. Dlatego w Jk 1:2 czytamy, że chrześcijanie winni poczytywać to za wielką radość, gdy przechodzą różne próby (to samo greckie słowo, co w Modlitwie Pańskiej), bo to sprawia, iż kształtuje się wówczas w nich Boży charakter. Bóg nie kusi, gdyż jego celem jest nasz wzrost, a nie upadek. To szatan kusi, ponieważ dąży do naszego upadku. Słowa modlitwy „i nie wódź nas na pokuszenie” są zatem prośbą, aby Bóg nie prowadził nas do takiej sytuacji, w której upadniemy, czyli sytuacji, która okaże się dla nas pokusą.

Podsumowując, modlitwa „Ojcze nasz” w wersji tradycyjnej, nie jest źle przetłumaczona, ani nie wprowadza w błąd, ale powinna być właściwie zrozumiana. Chrześcijanie modląc się nią przez prawie dwa tysiąclecia nie byli w błędzie. Błędna jest co najwyżej jej niewłaściwa interpretacja.

Robert J. Merecz